Publikacje

CZY NASTĄPI UPADEK IMPERIUM STANÓW ZJEDNOCZONYCH W XXI WIEKU? Autor płk w st.spocz. dr inż Witold Moczulski

V 1.2

CZY NASTAPI UPADEK IMPERIUM STANÓW ZJEDNOCZONYCH W XXI WIEKU?

Uwagi dotyczące tekstu

Rozważania wstępne

Ciemna strona polityki imperium 

Grzech pychy i samozadowolenia

„ciemne oświecenie” przyczyną demontażu imperium?

Rewolucja motyla

Ogólna refleksja 

Uwagi dotyczące tekstu

Przewidywanie to filozofia prognozowania zdarzeń niemożliwych, a następnie wyeliminowanie z tych zdarzeń, tych wydarzeń które nie powinny zaistnieć z logicznego punktu widzenia.

W niniejszym artykule spróbuję rozważyć kilka kwestii, które mogą się wydarzyć lub się wydarzyły mając określony wpływ na kształtowanie nowych zasad funkcjonowania strategii równowagi sił na świecie. Pierwszą z nich jest czy jest realne i możliwe dalsze funkcjonowanie imperium Stanów Zjednoczonych XXI wieku, w oparciu o dotychczasową strategię polegającą na manipulacji i odwracaniu uwagi?.

W rozważaniach wstępnych przyjąłem za punkt zerowy, dokonujący się nowy podział świata przedstawiony przez  Jamesa Davida Wolfensohna, australijsko-amerykańskiego prawnika, bankiera inwestycyjnego i ekonomisty, który pełnił funkcję dziewiątego prezesa Banku Światowego w latach 1995 – 2005. Przedstawiona przez niego propozycja nowego podziału świata odpowiada rzeczywistości i zachodzącym zmianom na arenie globalnej, a tym samym zmusza głównych graczy do nowego podejścia w walce o dominację i kształtowanie globalnego pokoju. Dokonałem próby w sposób bardzo skrótowy i ogólny przedstawić problemy wynikające z dynamicznie rozwijającej się globalizacji.

W kolejnym rozdziale ciemna strona polityki imperium na przykładzie Afganistanu starałem się pokazać jak przebiegła, racjonalna, spójna i efektywna polityka imperium w realizacji swoich celów politycznych i ekonomicznych oraz dążeniu do utrwalania dominacji nad regionem. Wspomniałem na przykładzie obecnego kryzysu emigracyjnego w Hiszpanii, że imperium dalej stosuje sprawdzone działania dążące do destabilizacji określonych regionów.

W rozdziale grzech pychy i samozadowolenia wskazałem że wojna jest procesem nieuniknionym, a zaniechanie studiowania sztuki wojennej i utrzymania właściwego poziomu szkolenia wojsk doprowadza do słabości państwa.

W rozdziale „ciemne oświecenie” przyczyną demontażu imperium w sposób bardzo ogólny przedstawiłem światopogląd Yarvina będący ideologicznym paliwem MAGA oraz lakonicznie wpływ technokratów na kształtowanie polityki Stanów Zjednoczonych oraz ingerencję w budowę przyszłego pola walki.

W rozdziale rewolucja motyla zasygnalizowałem główne założenia planu radykalnej przebudowy amerykańskiej polityki.

Następnie przedstawiłem Konflikty zbrojne współczesnego świata w przedstawionym raporcie wymienione są większe i mniejsze punkty zapalne ich ilość budzi grozę, pokazując jak kruchy jest globalny pokój.

W historycznym wariancie geopolitycznej układanki pokazałem, że zapędy imperialne rodziły się zanim zakończyła się druga wojna światowa.

W niektórych rozdziałach w sposób symboliczny przywoływałem zasady sztuki wojennej, które moim zdaniem stanowią odwieczne prawa wojny.

W ogólnej refleksji nie starałem się wyciągać wniosków, bowiem każdy po przeczytaniu tego tekstu będzie mógł sam dokonać oceny w jakim świecie żyjemy. Wskazałem na kilka problemów które należy natychmiast rozwiązać.

Rozważania wstępne 

Kończy się trzecia dekada XXI wieku mamy rok 2026, śledząc w sposób powierzchowny geopolitykę widzimy doskonale jak świat pogrąża się w chaosie, dotychczasowy podział wpływów wielkich tego świata się skończył – układ Jałtański istnieje tylko na papierze. 

Podział świata na bogatą Północ i biedne Południe przestał być aktualny, w latach 1950 -1980 na Północ przypadało prawie 80% produktu krajowego brutto (PKB) co stanowiło 22% ludności całego świata. Reszta ludności mieszkała w krajach Południa które wytwarzały 20% światowego dochodu. Dynamiczny rozwój globalizacji spowodował wzrost wzajemnych zależności i bezprecedensowy skok wzrostu gospodarczego w dziejach ludzkości. Stare podziały uległy zamazaniu, pojawiły się nowe powodujące rozszczepienie świata na cztery wewnętrznie powiązane warstwy.

Naszkicowany pod koniec pierwszej dekady XXI wieku przez Jamesa Wolfensohona nowy podział świata na cztery grupy krajów – Zamożnych, Globalistów, Rentierów i Opóźnionych wskazuje na nowe obszary i wyzwania stojące przed ludzkością w walce o dominację globalną i utrzymanie trwałego pokoju. Tworzy się nowy podział świata.

Pierwsza grupa (zamożnych)obejmuje kraje dostatnie – Stany Zjednoczone, kraje Europy, Australię, Korę Południową i Japonię które zamieszkuje około miliarda ludności i w których roczny dochód na osobę wynosi od 16 tys. dolarów (Korea Południowa) do 79 tys. (Luksemburg). Kraje te dominują w globalnej gospodarce wytwarzając 4/5 światowej produkcji.

Druga warstwa(globaliści) to 30 krajów wyłaniających się z gospodarki obejmują one około trzydzieści państw zaliczanych do biednych i o średnim poziomie dochodów (w tym Indie i Chiny). Kraje te zamieszkuje około 3,2 mld osób, czyli około połowa ludności świata, tempo wzrostu (PKB) wynosi rocznie 3,2% i więcej. Utrzymanie trwałego wzrostu gospodarczego na tym poziomie umożliwi tym krajom w niedługim czasie zastąpienie Stanów Zjednoczonych w roli motoru napędzającego gospodarkę światową.

Trzecią warstwę (rentierzy)stanowi grupa około pięćdziesięciu krajów o średnich dochodach z liczbą ludności około 1,1 mld, kraje te posiadają liczne zasoby naturalne o zasadniczym znaczeniu dla świata, w tym 60% potwierdzonych światowych złóż ropy. Problemem tych krajów jest to że nie potrafią przetworzyć renty uzyskiwanej z bogactw naturalnych w trwały wzrost gospodarczy.

Czwarta warstwa (opóźnieni)to najuboższe państwa świata, odizolowane od gospodarki światowej, pogrążone w stagnacji lub pogarszającej się sytuacji gospodarczej liczące ponad miliard mieszkańców. W większości to państwa położone w Afryce subsaharyjskiej, przed którymi stoją zasadnicze wyzwania rozwojowe współczesnego świata.

Przyjęty taki podział świata wynika z rozpadu dotychczasowego światowego systemu politycznego, dwubiegunowy podział przestał istnieć. Ostatnia dekada XX wieku i pierwsza dekada XXI wieku stanowiły końcowy etap jednobiegunowej dominacji nad światem imperium amerykańskiego. 

Powstający nowy podział świata rodzi nowe problemy wymagające zmian w polityce globalnej i regionalnej oraz opracowaniu bardziej skutecznej pomocy krajom zapóźnionym w rozwoju gospodarczym. Wzrost potęgi ekonomicznej drugiej grupy wymusza na dzisiejszych głównych graczach na przyznanie im większej roli w podejmowaniu decyzji sprawach prowadzenia szeroko rozumianej polityki międzynarodowej.

Najważniejszym problemem do rozwiązania to pogłębiający się wzrost nierówności wewnętrznych wśród gwiazd globalizacji oraz regionalnych różnic rozwojowych[1].

W świetle tworzącego się nowego podziału czekają nowe wyzwania które jak zwykle będą rozwiązywane nie na zasadzie porozumień, negocjacji, wzajemnej tolerancji lecz za pomocą wojny. Wojny która posiada swoje niezmienne zasady jej prowadzenia, a stosowanie ichzawsze prowadzi do zwycięstwa. Zmieniają się obszary i narzędzia prowadzenia wojny, lecz nic nie zmienia jednej z zasad sztuki wojennej, że „strategia wojny polega na przebiegłości i stwarzaniu złudzeń”[2].

„Według Sun Tzu, wojna ma gigantyczne znaczenie dla narodu jest ona sprawą życia i śmierci, decyduje o jego istnieniu, tak więc zgłębianie wiedzy na jej temat to absolutna konieczność. Mówiąc o wojnie należy wziąść pod uwagę pięć czynników oraz dokonać kilku porównań: po pierwsze zasady, po drugie warunki pogodowe, po trzecie warunki terenowe, po czwarte generalicja i po piąte system”[3].

Współczesne konflikty militarne i niemilitarne,zarówno o charakterze lokalnym, regionalnym oraz globalnym, cechuje kompleksowośćzastosowania i praktycznego wykorzystania wszelkich możliwych klasycznych i hybrydowych środków walki. Wstępneanalizy wskazują na coraz większą koncentrację wzajemnych zależności zachodzących pomiędzyobszarem siły militarnej, ekonomicznej, politycznej, naukowo – technicznej oraz sztucznej inteligencji (AI). Znajduje to odzwierciedlenie w koncepcjach prowadzenia konfliktów lokalnych jak i ewentualnych przyszłych działań wojennych.

Gwałtowny rozwój procesów globalizacyjnych, spowodował znaczące zmiany w postrzeganiu roli państwa i sił zbrojnych. W odniesieniu do bezpieczeństwa militarnego nowa rzeczywistość sprawiła, że dotychczasowe doktryny, strategie oraz masowe ciężkie armie odeszły do lamusa. Doszło do przewartościowań w sposobie myślenia i kształtowania problematyki odnoszącej się do kształtowania nowych zasad sztuki wojennej. 

W 1999 roku dwóch pułkowników Chińskiej Republiki Ludowej, Qiao Liang i WangXiangsui, opublikowało w wydawnictwie PLA Press książkę pod tytułem UnrestrictedWarfare(Nieograniczona Wojna), gdzie zdefiniowali nową formę wojny obejmującą sferę polityczną, dyplomatyczną, kulturową i psychologiczną oraz sferę lądową, morską, powietrzną, kosmiczną i elektroniczną[4].

Zatem, w rozpatrywaniach i planowaniu współczesnych działań wojennych należy brać pod uwagę sferę psychologiczną, kulturową, powietrzną, kosmiczną i elektroniczną bowiem uzyskanie w nich przewagi będzie skutkowało o zwycięstwie. Doświadczenia konfliktów i wojny od początku lat 90 ubiegłego stulecia do chwili obecnej potwierdziły tą tezę. Natomiast uzyskanie przewagi we wszystkich sferach będzie gwarantem utrzymania supremacji w regionie oraz utrzymaniu bezpieczeństwa światowego. Nowoczesna armia potrzebuje mniej żołnierzy, a więcej inżynierów, dronów i mocy obliczeniowej.

Rozwinęły się teoretyczne nowej wizji świata oparte przede wszystkim na jednobiegunowej dominacji Stanów Zjednoczonych. Skupiają się one na utrzymaniu, kontroli oraz poszerzaniu obszaru demokracji, wolnego rynku i zachodniego sposobu życia[5].

W literaturze mówi się również o dialektycznym charakterze globalizacji. Ciekawą tezę na temat obecnej pozycji Stanów Zjednoczonych przedstawia George Friedman w książce Następna Dekada, gdzie byliśmy i dokąd zmierzamy „Twierdzę, że Stany Zjednoczone stały się imperium nie dlatego, że tak chciały, ale ponieważ tak potoczyła się ich historia”[6].

Gwoli przypomnienia Stany Zjednoczone powstały w wyniku buntu przeciwko imperializmowi Wielkiej Brytanii, a po drugiej wojnie światowej przejęły od niej imperializm światowy, starając się utrzymać zrównoważoną globalną strategię w regionach stosując starą rzymską zasadę taktyki divide et impera (dziel i rządź), której celem było napuszczanie ludzi przeciwko sobie, tak aby nie mogli zjednoczyć się przeciwko imperium. Stosowanie tej zasady pozwalało na wywołanie lokalnej wojny w danym regionie i zabezpieczeniu swoich rozległych gospodarczych i strategicznych interesów.

I jak określił wspomniany George Friedman „Imperialiści starej daty nie rządzili za pomocą bezpośredniej siły. Zachowywali oni dominację, nastawiając przeciwko sobie regionalnych graczy. To znaczy utrzymywali równowagę, aranżując sytuacje, w których przeciwstawne siły znosiły się wzajemnie i w ten sposób zabezpieczali szersze interesy imperium. Dyplomacja nie służyła wówczas do wymiany rutynowych uprzejmości, lecz polegała na umiejętnym wykorzystaniu wpływów gospodarczych, na subtelnych manipulacjach, dzięki którym przywódcy poszczególnych krajów bardziej ufali imperium niż sąsiedniemu państwu”[7].

Warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście u schyłku trzeciej dekady XXI wieku na straży globalnego pokoju stoją Stany Zjednoczone?. Czy nie należy szukać nowych rozwiązań zapewniających zrównoważony i pokojowy rozwój świata?. 

Ciemna strona polityki imperium

Jak działa imperium w osiąganiu własnych celów przypatrzmy się mało znanym faktom działania w Afganistanie, bowiem jest on ciekawym przykładem stosowania wspomnianej wcześniej rzymskiej taktyki dziel i rządź.

Postępowy rząd Tarakiego ściągnął na siebie gniew Stanów Zjednoczonych z powodu „jego egalitaryzmu i kolektywistycznej polityki gospodarczej”[8]. Rząd Afgański był szeroko oczerniany na Zachodzie jako komunistyczny, przez co stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów zjednoczonych. W rzeczywistości rząd ten prowadził przyjazną politykę i związał się w znacznej mierze gospodarczo ze Związkiem Radzieckim, lecz nie był komunistyczny.

Kiedy w roku 1978 ten nowy rząd przejął władzę, Stany Zjednoczone prawie natychmiast zaczęły potajemnie wspierać za pośrednictwem CIA grupy buntowników”[9]. Destabilizacji wewnętrznej w Afganistanie dokonał jeden z najwyżej postawionych członków rządu Tarakiego – Hafizullach Amin, który przy pomocy CIA w październiku 1979 roku zaaranżował zamach stanu i dokonał egzekucji Tarakiego, następnie zablokował reformy oraz wymordował, uwięził lub skazał na wygnanie tysiące jego zwolenników, dążąc do ustanowienia państwa fundamentalistycznego islamu. Rosjanie wkroczyli również po to, by zmienić Amina uważanego za nieprzewidzialnego i ekstremistę na bardziej umiarkowanego BarbakaKarmala[10].

Inwazja Rosjan sprowokowała przedstawicieli bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych do podjęcia największej w historii tajnej operacji w celu stworzenia cudzoziemskiego legionu muzułmańskiego dżihadu, czyli tak zwanych arabskich Afgańczyków[11]. W rezultacie „w latach 1986 – 1992 w obozach w Pakistanie nadzorowanych przez CIA oraz brytyjskie MI16 i SAS wyszkolono ponad 100 000 islamskich bojowników w konstruowaniu bomb i innych umiejętnościach z zakresu czarnej sztuki działań terrorystycznych, którzy zasilili później Talibów i Al.-Kaidę. Ich przywódcy byli szkoleni w obozie CIA w Wirginii. Działania te nosiły kryptonim „Operacja Cyklon” i były kontynuowane jeszcze długo po wycofaniu się wojsk sowieckich z Afganistanu w roku 1989”[12].

W roku 1998 Zbigniew Brzeziński wywiadzie udzielonym dla francuskiego tygodnika Le NouvelObservateurpowiedział: „Zgodnie z oficjalną wersją historii pomoc CIA dla mudżahedinów zaczęła się w 1980 roku, po wkroczeniu sowieckiej armii do Afganistanu 24 grudnia 1979 roku, ściśle ukrywana prawda wygląda zupełnie inaczej. W rzeczywistości prezydent Carter już 3 lipca 1979 roku podpisał pierwszą dyrektywę tajnej pomocy dla przeciwników prosowieckiego reżimu w Kabulu. Jeszcze tego samego  dnia przesłałem mu notatkę, w której wyjaśniłem, że ta pomoc spowoduje sowiecką interwencję wojskową”[13]. W dalszej części wywiadu powiedział, że „świadomie zwiększył prawdopodobieństwo najazdu przez Sowietów”. W dniu ich inwazji napisał do Cartera „Mamy obecnie okazję dać Związkowi Sowieckiemu jego wojnę wietnamską, która doprowadziła do demoralizacji i ostatecznego upadku sowieckiego imperium”. Kiedy zapytano go o reperkusje tego wspierania islamskiego fundamentalizmu, odrzekł: „Co jest ważniejsze dla świata? Talibowie czy upadek sowieckiego imperium? Trochę pobudzonych muzułmanów czy wyzwolenie Europy Środkowej i zakończenie zimnej wojny?[14].

Sposób działania i strategia Zbigniewa Brzezińskiego była przebiegła, racjonalna, spójna i efektywna polegała na manipulacji i odwracaniu uwagi, nie stosowano już dyplomacji i równowagi sił w celu powstrzymywania powstawania niepokornych regionalnych hegemonów. 

George Friedman ujmuje to w następujący sposób „W latach 1991-2000 Ameryka najechała lub interweniowała w pięciu państwach – mam tu na myśli Kuwejt, Somalię, Haiti, Bośnię i Jugosławię – prezentując niezwykłe tempo operacji militarnych. Chwilami istniało wrażenie, że amerykańską polityką kierują względy humanitarne, choć jej cel nie zawsze był jasny. Bo na przykład w jakim sensie inwazja na Haiti w 1994 roku była w interesie Stanów Zjednoczonych? Ale Ameryka lat dziewięćdziesiątych dysponowała wielką siłą, co stwarzało możliwość przeprowadzenia poważnych operacji wojskowych, jak i spełniania ideologicznych zachcianek. Kolos nie musi działać z chirurgiczną precyzją. i Stany Zjednoczone tak nie działały. Rozgromiły potencjalnych regionalnych hegemonów nawet bez konieczności rozbijania armii i konieczności okupacji kraju. Z militarnego punktu widzenia amerykańskie interwencje ostatniego dziesięciolecia XX wieku, były atakami nękającymi, obliczonymi na wywołanie chaosu w państwie które aspirowało do dominacji w regionie”[15].

Stosowanie starej zasady dziel i rządź poprzez kreowanie kryzysów w regionach które sprzeciwiają się prowadzonej polityce Stanów Zjednoczonych świadczy najnowszy przekład „kryzysu emigracyjnego” w hiszpańskiej Ceuty i jak twierdzi analityczka barcelońskiego think tanku CIDOB Carmen Claudin „Nie chcę popadać w spiskowe myślenie, ale bardzo wielu ludzi, których zdanie szanuję, wskazuje na Waszyngton jako kogoś, kto wprawił to w ruch, albo – wiedząc jak narasta niezadowolenie Rabatu – postanowił to wykorzystać, żeby ukarać socjalistycznego premiera Sáncheza za to jak potraktował Trumpa i jego żądanie zwiększenia wydatków wojskowych oraz uznanie państwa palestyńskiego”[16].

Grzech pychy i samozadowolenia

Wojna towarzyszy człowiekowi od początku jego istnienia, lecz wojny prowadzą państwa, a właściwie reprezentujący ich interesy politycy. Wojsko jest jedynie narzędziem w ich rękach. By zrozumieć prawa wojenne, trzeba pamiętać o tym że wojna jest przedłużeniem polityki. Prowadzone przez rządy poszczególnych państw spory o władzę, wpływy, pieniądze czy surowce naturalne rozstrzygane są właśnie orężem przez wojskowych[17].

Zatem, wojna jest sztuką improwizacji, nawet najlepsi dowódcy i ich podwładni nie są w stanie uniknąć pomyłek. Błąd popełniony w trudnej sytuacji jest wybaczalny, pod warunkiem, że przewidziano wszystko co się da przewidzieć, a do wykonania zadania wybrano najlepszych. Przedmiotem rozważań w tym zagadnieniu będzie aktualna analiza możliwości prowadzenia działań wojennych przez armię Stanów Zjednoczonych.

By nie wymyślać tego co już wymyślono posłużę się cytatami z książki Caspara Weinbergera i Petera Schweizera –  „1998, 1999, 2003, 2006 następna wojna światowa”.

„W polityce amerykańskiej nastała moda na koncentrowanie się na „sprawach krajowych” z wyłączeniem zagadnień bezpieczeństwa narodowego. Zgodnie z takim stosunkiem do rzeczywistości największym zagrożeniem staje się rozkład wewnętrzny państwa, podczas gdy „odległe” wydarzenia w odległych krajach są w najlepszym razie uważane za zakłócenia” … „Dziś technika złapała Amerykę za klapy i wciągnęła do zatłoczonej windy narodów. Teraz wrogowie odlegli o pół świata mogą zadać Stanom Zjednoczonym zniszczenia wskutek zastosowania nowych rodzajów broni, takich jak balistyczne pociski rakietowe przenoszące głowice jądrowe, biologiczne lub chemiczne (JBC). Tego rodzaju pociski ma już dwadzieścia pięć państw, a w następnym dziesięcioleciu lista może się wydłużyć”[18].

Zwycięstwo wojsk Stanów Zjednoczonych w operacji Pustynna Burza doprowadziło do wzrostu pewności siebie i nadmiernej pychy w polityce globalnej, bo nie można inaczej interpretować zwycięstwa w trwającej 100 godzin wojnie lądowej, przy minimalnych stratach własnych.

„Wojna w Zatoce wzmocniła poczucie, że Ameryka nie potrzebuje tak dużej armii, a na dodatek większość Amerykanów była zaskoczona, gdy się okazało, jak kompetentne są ich siły zbrojne. Więc podczas uroczystości dla uczczenia zwycięstwa wiwatujące tłumy nie mogły powstrzymać myśli: Teraz, gdy wybuchnął pokój, nie potrzebujemy aż tylu tych naprawdę bombowych żołnierzy”.

„Kłopot z chorobą zwycięstwa polega na tym, że prowadzi ona do zlekceważenia cennej nauki płynącej z Pustynnej Burzy: zwycięstwo w Zatoce było wynikiem ponad dziesięcioletniego dążenia sił zbrojnych do doskonałości. „Sukcesy to nie był przypadek – przypomina nam generał Gordon R. Sullivan, szef sztabu wojsk lądowych. Są one wynikiem dwudziestu lat poświęceń, planowania, szkolenia i po prostu zwyczajnej ciężkiej pracy. Naszą przewagę w prowadzeniu wojny zawdzięczamy świetnym ludziom, doskonale wyszkolonym, wyposażonym w nowoczesny sprzęt, dowodzonym przez twardych, kompetentnych przywódców, tworzących efektywne połączenie rodzajów sił zbrojnych i wykorzystywanych zgodnie z nowoczesną doktryną”.

Nie ujmując naszym żołnierzom odwagi, należy pamiętać, że Pustynna Burza była pod wieloma względami dziwną wojną. Krótko mówiąc, zabezpieczenie logistyczne okazało się idealne, a nieprzyjaciel po prostu głupi. Saddam Husajn wysłał swoje wojska na pustynię bez osłony lotniczej. Nie zaatakował amerykańskich baz i prawie pół roku cierpliwie czekał, aż Stany Zjednoczone zgromadzą siły lądowe. A potem siedział z założonymi rękami, podczas gdy Ameryka sprowadziła niemal dwie trzecie swych samolotów taktycznych, które w końcu zmiażdżyły irackie wojska lądowe w Kuwejcie „niczym spętane kozy”, jak to określił jeden z dowódców lotnictwa. Nie było więc wielkiego zaskoczenia, gdy generał Norman Schwarzkopf, zapytany, jak ocenia Husajna jako stratega, odpowiedział precyzyjnie, że iracki prezydent „nie rozumie strategii”.

Stany Zjednoczone wyniosły z Pustynnej Burzy cenne doświadczenia, które są obecnie wykorzystywane w planowaniu, opracowywaniu doktryny i szkoleniu. Lecz pamiętajcie, że również obecni i przyszli przeciwnicy poczynili spostrzeżenia o wojnie w Zatoce i wyciągnęli z nich wnioski. Mądrzy nie popełnią błędów Saddama Husajna.

Gdyby nawet następna wojna okazała się powtórką Pustynnej Burzy, walczyć i zwyciężyć byłoby znacznie trudniej niż w 1991 roku. Wojska amerykańskie, które pokonały Saddama Husajna, już nie istnieją. To, co mamy obecnie, to zaledwie ich cień”[19].

Spadek wartości bojowej amerykańskiej armii po 1994 roku jest ściśle związany z osłabnięciem gospodarki, tym samym zmniejszeniem budżetu na obronę, co spowodowało rezygnację Pentagonu z programów eksploatacyjno – remontowych. 

Caspar Weinberger przedstawił sytuację w armii w następujący sposób „Stawiamy naszym żołnierzom wymagania, ale cięcia budżetowe pozbawiają wojsko szkolenia i sprzętu. Powody do niepokoju zaczęły się pojawiać już 1994 roku:

• W wojskach lądowych czas spędzany przez śmigłowce w powietrzu zmniejszył się z 14,5 do 11,5 godziny.

• Nastąpiła dziesięcioprocentowa redukcja czasu poświęcanego przez nowych żołnierzy na indywidualne szkolenie doskonalące w ramach programów zabezpieczenia działań bojowych i zabezpieczenia tyłowego.

• Personel sił powietrznych systematycznie pełnił służbę na terytoriach zamorskich przez 150-180 dni w roku,co znacznie przekracza zalecane maksimum, wynoszące 120 dni.

• W CampPendleton w Kalifornii żołnierze piechoty morskiej pokonali pieszo drogę na odległy o 27 kilometrów poligon, aby zaoszczędzić na drogim paliwie, oponach i obsłudze samochodów, oraz ćwiczyli nie w polu, lecz pod oknami koszar, by nie używać kosztownego sprzętu.

• W bazie lotnictwa morskiego na wyspie Whidby częściowo lub całkowicie wstrzymano loty pięciu eskadr lotniskowcowych, ponieważ marynarki wojennej nie było stać na jednoczesne loty szkoleniowe i działania za granicą.

• 24. Dywizja Piechoty, która w październiku 1994 roku udała się do Kuwejtu, aby powstrzymać Saddama Husajna, miała poważne braki w wyszkoleniu –  niektórzy dowódcy plutonów nigdy nie wyprowadzali swych pododdziałów na ćwiczenia w pole; nie zakończono ocenywyszkolenia załóg czołgów; plutony nie zostały sprawdzone podczas ostrego strzelania.

• W 1. Batalionie 2. Dywizji Pancernej doszło do tego, że czołgi stały w parku, a szkolenie plutonu odbywały spieszone załogi i żołnierze chodzili po poligonie udając, że są czołgami.

Grupa Robocza do spraw Gotowości Bojowej, powołana przez Naukową Radę Obrony, ostrzegała w 1994 roku o istnieniu „enklaw braku gotowości”. „Departament Obrony powinien.., wziąć pod uwagę anegdotyczne problemy z gotowością bojową, problemy które zebrane razem, mogą stanowić zapowiedź wyraźnych trendów w kierunku niedoboru w jednostkach”[20].

„Marzyciele sądzili, że po zakończeniu zimnej wojny ustanie wyścig zbrojeń. Niestety człowiek jest drapieżnikiem i to jednym z nielicznych, które zabijają przedstawicieli własnego gatunku. Za rządów Obamy Ameryka wydawała na dyplomację oraz propagowanie wolności i demokracji 12 razy mniej niż na wojsko. Dziś wydaje się 48 razy mniej. Z „miękkiej siły” praktycznie zrezygnowano, likwidując rękami Elona Muska 83 procent programów Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID) by ostatecznie ją rozwiązać”[21]. Stworzono nowe podstawy polityki wewnętrznej które amerykańscy technokraci skwapliwie wykorzystują dążąc do uzyskania dominacji nad światem. Nie zdają sobie sprawy, że dominacja bez gospodarki, rozwoju nowoczesnych technologii oraz wyposażonej i wyszkolonej armii nie jest możliwa.

Nie wdając się w dogłębną analizę zmniejszania zdolności bojowej armii amerykańskiej w XXI wieku, można śmiało postawić tezę, że amerykańskich polityków i wojskowych zgubił grzech pychy, arogancji i braku szacunku dla słabszych ekonomicznie rozwijających się państw. Zignorowano całkowicie Globalistów którzy w coraz większym stopniu będą stanowić siłę kształtowania nowego wielobiegunowego podziału świata.

Zapomniano bądź zignorowano wartość podstawowych zasad sztuki wojennej w szkoleniu i planowaniu globalnym jak i strategicznym. Próżność, samozadowolenie polityków i wojskowych o posiadaniu „najliczniejszej i niezwyciężonej” armii oraz „przewagi technologicznej” nad innymi pozwala Stanom Zjednoczonym na odejście od zasad demokratycznych i wprowadzanie neokolonializmu w słabszych państwach.

W tym miejscu warto przytoczyć podstawową zasadę sztuki wojennej której stosowanie gwarantuje osiągnięcie zwycięstwa w każdej sytuacji.

„Jeśliby sama liczebność wojsk przesądzała zwycięstwie, do prowadzenia  wystarczyłoby liczydło, bitwy stałyby się niepotrzebne. Jeśli o zwycięstwie decydowałoby wyposażenie i zaopatrzenie wojsk, wystarczyłby przeliczyć wielkości zapasów obu stron i nie trzeba by było walczyć. Jeśliby tylko ostra broń i twarda zbroja decydowały, kto wygra, jakże łatwo byłoby określić zwycięzcę. Tak więc bogactwo nie zapewnia nam spokoju; bieda nie oznacza, że jesteśmy w niebezpieczeństwie; przewaga liczebna nie gwarantuje wygranej, niedostatek … … O losach bitwy decyduje sposób (zasady). Jeśli wróg jest liczebny należy go rozbić i nie pozwolić na ponowną koncentrację jego sił, aby nie mogły nawzajem …… umocnić. Jeśli nieprzyjaciel jest mocny, a broń jego ostra, należy uniemożliwić użycie tej potęgi. Jeśli jego żołnierze jego są odważni i silni, należy ich odwieść od obrony generała. Oto sposób na zwycięstwo”[22].

Istotnym elementem zwycięstwa są kadry dowódcze, jeżeli w obszarze wewnętrznym strategia nie jest oparta na zasadzie jednomyślności zarówno władz politycznych jak i naczelnego dowództwa, jeżeli politycy nie znają podstawowych zasad sztuki wojennej niech powierzą dowodzenie wybitnym dowódcom (dogłębnie znającym zasady sztuki wojennej w odniesieniu do sposobu prowadzenia zwycięskiej wojny). Dowódca ma decydujące i ostateczne wytyczne do szkolenia, wyposażenia wojska. Intrygi zacietrzewionych i niechętnych armii polityków powinny być odrzucane i napiętnowane mimo iż często odwołują się do tzw. ekspertów , którzy często są pseudoekspertami a do określonych stanowisk i stopni wojskowych doszli dzięki salonowym rozgrywkom i służalczości dla decydentów (polityków). 

Jak wygląda obecny system dowodzenia armią Stanów Zjednoczonych, emerytowany generał Randy Manner stwierdził, że największym zagrożeniem jest Peter Hegseth[23] wyznaczony w styczniu 2025 roku na szefa Pentagonu, organizacji liczącej prawie milion pracowników i 1,2 mln żołnierzy służby czynnej. Przeprowadzone reformy polegały na blokadzie promocji kilku afro amerykańskich oficerów i kobiet, zatwierdzone wcześniej przez stosowne ciała dowódcze, wyrzucił wielu dobrych żołnierzy, odsunął na boczny tor wojskowych prawników. Szkody spowodowane czystkami doprowadziły do tego, że wysokich stanowiskach pełnią służbę tymczasowi dowódcy bo stałych nie znaleziono[24].

„Ciemne oświecenie” przyczyną demontażu imperium?

Media takie jak „New York Times”, „Time’, „The Guardian” czy „Financial Times” piszą wprost o „Ciemnym Oświeceniu” jako ideologicznym paliwie MAGA. Jednak co do postaci samego Trumpa, posiadają wątpliwości, zadając pytanie czy rzeczywiście ideologia Yarvina[25] wchodzi dziś bocznymi drzwiami do Białego Domu?

Yarvin nie widzi w prezydencie Trumpie idealnego przywódcy. W jednym z wpisów pisał wręcz: „Cezar był olimpijczykiem. Trump powinien być na Ozempicu”. Trump jawi się mu raczej jako maskotka ruchu – twarz rewolucji, która działa poza konstytucyjnym porządkiem.

Elementy filozofii Yarvina można odnaleźć w eseju Thiela z 2009 roku, w którym napisał: „Nie wierzę już, że wolność i demokracja są ze sobą kompatybilne”. W jego wizji decyzje powinni podejmować „wielcy ludzie” niezwiązani z ograniczeniami prawa. Według biografa Thiela, traktuje on Yarvina jako swojego „domowego filozofa politycznego”. To Yarvin ukuł język i metafory, które przeniknęły do „Thielverse” –nieformalnej sieci polityków, startupowców i publicystów zgromadzonych wokół Thiela. Zalicza się do nich Marca Andreessena, niezwykle wpływowego inwestora, twórcy przeglądarek Mosaic i Netscape Navigator, który doradza prezydentowi Trumpowi. On publicznie nazwał Yarvina przyjacielem, a w październiku 2023 roku opublikował głośny „Manifest techno-optymistów”, który głosi pochwałę bezwarunkowego rozwoju technologii w kontrze do państwa „antykapitalistycznej ideologii”.

„Nie będzie dyrektorem generalnym. Będzie przewodniczącym rady nadzorczej” – notuje, sugerując, że realna władza przypadnie komuś innemu. Taki „CEO”[26] nowego reżimu miałby podporządkować sobie państwowe instytucje i otworzyć drogę do techno-monarchii – systemu opartego na efektywności i hierarchii, nie na głosach obywateli.

Zatem, warto zadać pytanie kto będzie następcą Trumpa?, a może już jest?

Dla Yarvina i jego sponsorów z Doliny Krzemowej odpowiedź jest oczywista: J.D. Vance. Były podopieczny Petera Thiela, który zatrudnił go w swojej firmie inwestycyjnej i sfinansował jego kampanię do Senatu rekordową kwotą 15 milionów dolarów, dziś pełni funkcję wiceprezydenta. Nie jest jednak tylko politykiem – to projekt. Inwestycja w przyszłość.

„Thiel widzi w Vance’ie lidera, który odwróci USA od demokracji” – pisał w „Guardianie” Robert Reich, sekretarz pracy w administracji Clintona. W przeciwieństwie do Trumpa, który kieruje się impulsem i osobistymi urazami, Vance ma ideologię. i plan. Coraz więcej głosów wskazuje, że w 2028 roku będzie naturalnym kandydatem republikanów na prezydenta. „Vance to dla Thiela zakład pokoleniowy” – stwierdził Reich.

„W przeciwieństwie do Trumpa, który nie ma żadnej ideologii poza dążeniem do władzy i bogactwa dla siebie oraz zemsty na tych, którzy mu tego odmawiają, Vance rzeczywiście ma ideologię. Jest wschodzącym liderem ruchu antydemokratycznego w USA”.

Antydemokratyczny ruch MAGA, swoim wyznawcom daje poczucie rewolucyjnej siły, godności, sprawiedliwej rozprawy z elitami i ich normami.

Gdy Trump odejdzie, J.D. Vance miałby nie tyle kontynuować jego styl, co dokonać ostatecznej transformacji systemu – od „demokratycznego” państwa do technologicznego imperium.

Tak to, co dziś wydaje się teorią marginalnych publicystów czy wizją ekscentrycznego blogera, zyskuje realne polityczne przełożenie. Trump jest katalizatorem. Vance może być programistą nowego systemu. A Curtis Yarvin? Już nie tylko pisze o przyszłości – pomaga ją współtworzyć.

Kiedy Dolina Krzemowa stawiła się niemal w komplecie na inauguracji Trumpa, a techoligarchowie na czele z Elonem Muskiem stali się zapleczem nowego prezydenta, było jasne, że zmiana nie dotyczy już tylko polityki. W analizach podkreślano, że giganci technologiczni walczą o niższe podatki, likwidowanie regulacji, osłabienie nadzoru i restart całego systemu.

Klasa miliarderów, forsująca ten program, myśli, że może posiadać przyrodę i wszystkich ludzi oraz ich kontrolować poprzez geoinżynierię atmosferę, genetyczną modyfikację mikroorganizmów glebowych lub wykonując „lepszą pracę niż natura” wytwarzając biosyntetyczną sztuczną żywność.

W tym miejscu warto wspomnieć o amerykańskiej firmie Palantir „która siedzi głęboko w najbardziej wrażliwych częściach europejskiej infrastruktury: od policji przez wywiad, aż po opiekę zdrowotną”[27]. Firma założona przez miliardera Petera Thiela i Alexa Karpa obecnego dyrektora generalnego. Firma jest zaangażowana w stworzeniu tajnego stowarzyszenia „Dialog – klubie ideowym dla światowej elity, do którego można dołączyć wyłącznie na zaproszenie – oraz manifest Karpa, w którym twierdzi on, że Palantir stanowi największą nadzieję Zachodu na utrzymaniu przewagi nad autorytarnymi rywalami”[28].

Buńczuczne wypowiedzi dyrektora generalnego Palantiru mają potwierdzenie w wypowiedziach wysokich urzędników NATO.

„Admirał Pierre Vandier, naczelny dowódca NATO ds. transformacji, powiedział niedawno serwisowi Politico, że sojusz nie me realnej alternatywy dla technologii sztucznej inteligencji pola walki jaką dysponuje Palantir. Inny urzędnik NATO anonimowo stwierdził, że system firmy Palantir ma niezrównaną zdolność do przeglądania ogromnej liczby zdjęć satelitarnych w celu identyfikacji obiektu, dobierania broni do jego zniszczenia, informowania o wymaganej ilości amunicji – oraz automatycznego składania zamówienia na uzupełnienie zapasów”[29].

Rewolucja motyla

Curtis Yarvin miał już gotowy plan radykalnej przebudowy amerykańskiej polityki, opisany czarno na białym w punktach jako: „Rewolucja Motyla” – gdzie „gąsienicą” jest współczesny system, a „motylem” technokratyczny model sieci miast – państw zarządzanych przez CEO.

Założenia „Rewolucji Motyla”:

  1. Kampania na rzecz autokracji – Trump powinien prezentować się jako przywódca gotowy na radykalne reformy systemu politycznego, który jest „nieskuteczny i zepsuty”.
  2. Czystka biurokracji (RAGE) – zwolnienie wszystkich urzędników administracji publicznej.
  3. Ignorowanie sądów – Yarvin sugeruje, by prezydent ignorował decyzje Sądu Najwyższego, uznając je za jedynie doradcze.
  4. Przejęcie Kongresu – Yarvin zaleca Trumpowi wybranie lojalnych kandydatów do Kongresu, co miałoby zagwarantować pełną kontrolę nad ustawodawstwem.
  5. Centralizacja sił policyjnych – w sytuacji kryzysowej Trump miałby przejąć kontrolę nad lokalnymi siłami policyjnymi, tworząc ogólnokrajową policję podległą wyłącznie prezydentowi.
  6. Likwidacja mediów i instytucji akademickich – Yarvin uważa, że media i uczelnie są częścią „Katedry”, systemu, który według niego narzuca ideologiczne ograniczenia w polityce.
  7. Mobilizacja zwolenników – Yarvin zaleca organizowanie masowych protestów wspierających Trumpa w przypadku oporu ze strony administracji rządowej.

Założenia brzmią znajomo? Pierwszy krok już się dokonał – Trump wygrał z hasłami o walce z „wrogiem wewnętrznym” na ustach, zapowiadając „zamykanie” swoich przeciwników. Czystki w administracji? Zamiast RAGE mamy DOGE i kadrową rewolucję Muska. Ignorowanie sądów? Trump blokuje wykonanie wyroków federalnych, np. w sprawie funduszy pomocowych. Niszczenie mediów i organizacji? Finansowe cięcia uderzające w uczelnie, fundacje i niezależne media[30].

Obecnie w drugiej połowie III dekady XXI wieku, tempa nabiera nowa era amerykańskiej polityki wewnętrznej jak i zewnętrznej w której lojalność wobec przywódcy, a nie posiadanie kompetencji decyduje awansach na prestiżowe stanowiska. Zasada ta obowiązuje zarówno w strukturach wojska jak i instytucjach państwa. Prowadzenie takiej polityki kadrowej jest w interesie technokratów posiadających władzę finansową na realizację założeń „rewolucji motyla” doprowadzającej do rozkładu systemu demokratycznego i chaosu zarówno w sferze wewnętrznej jak i zewnętrznej.

„Amerykanie żyją w niebezpiecznych czasach i nie są tego świadomi … dążenia ekstremistów przetrwały – Ideologia nie umarła – mówi Christoper O´Leary były agent FBI ds. kontrterroryzmu. – A my mamy mniej personelu, mniej wiedzy i mniej wsparcia międzynarodowego, nasi międzynarodowi partnerzy już nam nie ufają. W 2025 roku biuro FBI opuściło 1139 agentów specjalnych ze średnim okresem służby 21,8 roku. Exodus wiązał się m.in. z cięciami funduszy oraz wykorzystywaniem agentów w całym kraju do egzekwowania przepisów imigracyjnych. W lipcu tego roku (2026) demokraci z senackiej komisji bezpieczeństwa wewnętrznego sporządzili raport w którym napisali: Od pierwszego dnia swojej drugiej kadencji prezydent Trump i jego administracja likwidowali kluczowe agencje i programy bezpieczeństwa narodowego oraz odwracali znaczną część zasobów i uwagi od walki z terroryzmem (…).działania te sprawiły, że Amerykanie są znacznie bardziej podatni na potencjalny atak terrorystyczny”[31].

Przedstawiona powyżej patologia w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego ma istotny wpływ na rozpad więzi społecznych, spadek zaufania do państwa i instytucji demokratycznych. Rozważając dogłębniej można postawić diagnozę, że takie działania niszczą wolny rynek, pogłębiają biedę i nierówności społeczne, wywierają niekorzystny wpływ na konsumpcję i inwestycje. Tym samym tworząc niestabilność polityczną.

Reasumując przedstawione powyżej ogólne założenia „Rewolucji Motyla” i ich wprowadzanie w życie preferują nową formę niewolnictwa dla klasy średniej i niższej społeczeństwa, a w szczególności dla krajów zaliczanych do rentierów i opóźnionych.

Konflikty zbrojne współczesnego świata

Opublikowany 27 kwietnia 2026 roku raport Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Pokojowych (SIPRI) wskazał, że w ubiegłym roku na programy wojskowe przeznaczono 2,887 biliona dolarów. To najwyższy poziom wydatków w dziejach świata. Przyczyniły się do tego liczne wojny, konflikty i geopolityczne spięcia. W 2025 roku toczyły się działania wojenne w Ukrainie i strefie Gazy. W Sudanie wojska rządowe i zbuntowana milicja wybijały się nawzajem.

Poza Ukrainą, Palestyną i Sudanem, Kopenhaski raport podaje, że 50 konfliktów zbrojnych zagraża krajom takim jak:

  • Meksyk dotknięty krwawymi porachunkami narkotykowych karteli, których wpływy cały czas próbuje zwalczać słaby rząd centralny,
  • Mjama (dawniej Birma), gdzie siły rebeliantów kontrolują sporą część kraju, walcząc z autorytarną juntą wojskową,
  • Haiti, znajdujące się na skraju upadku, po tym jak zbrojne gangi de facto obaliły rząd centralny, kontrolując większość miast na wyspie.

Pozostałe 50 konfliktów zbrojnych, tworzących kopenhaski raport, to: Brazylia, Liban, Kamerun, Kolumbia, Pakistan, Demokratyczna Republika Konga, Indie, Jemen, Irak, Bangladesz, Etiopia, Somalia, Mali, Kenia, Jamajka, Sudan Południowy, Honduras, Wenezuela, Burkina Faso, Afganistan, Filipiny.[32]

Raport nie wymienia krajów Afryki Subsaharyjskiej – Nigeria, Niger, Czad, Kamerun, Sudan – gdzie różnorodne frakcje toczą walki plemienne o dominację w regionie. Główną siłą jest dżihadystyczna Boko Haram powstała na początku XXI wieku, w północno – wschodniej Nigerii, której celem jest ustanowienie państwa opartego na radykalnym islamie. 

Z przedstawionego raportu można wywnioskować, że w dobie dzisiejszej wszyscy żyjemy na budzącym się wulkanie, pod którego pokrywą dwubiegunowy świat się rozpadł.

Upadek dwubiegunowego podziału świata w ostatniej dekadzie XX wieku spowodował, że Stany Zjednoczone przestały być strażnikiem utrzymania równowagi pokojowego współistnienia we wszystkich regionach świata. Wspomniane zmiany w polityce amerykańskiej, osłabienie zdolności bojowej armii, odejście od udzielania pomocy humanitarnej w regionach dotkniętych kryzysami. Obecnie rząd amerykański uważa, że nakłady służące utrzymaniu bezpieczeństwa światowego są zbyt duże, natomiast dotychczasowe działania dadzą im dość czasu by móc zareagować w przypadku zagrożenia.

Następuje powszechna manipulacja faktami, prawdą historyczną, manipulacja statystykami i faktami bez odnoszenia się do źródeł badań, nieuzasadnione porównania przeciwstawnych obszarów globalizacji powodują zamglenie rzeczywistego obrazu, co doprowadza do dalszego rozwoju chaosu i fałszowania faktów.

Zasadnicze pytania: Czy w trzeciej dekadzie XXI wieku dalej są światowym hegemonem?, Czy są w stanie utrzymać pokój w regionach wymienionych w raporcie kopenhaskim?, Czy w trzeciej dekadzie XXI wieku dalej i z większą intensywnością będą generować wewnętrzne konflikty w państwach rozwijających się?.

Ogólna refleksja 

„Badania dotyczące wszystkich wybranych przywódców na świecie w ciągu ostatnich lat pokazują, że tam gdzie przywódcy dominują nad swoimi partiami, ryzyko cofnięcia demokracji rośnie”[33].

Czy naprawdę Polska musi być chłopcem do bicia w amerykańskiej grze z Rosją i Chinami?. Kolejne pytanie dla kogo demokracja w Polsce jest zagrożeniem w prowadzeniu interesów globalnych? Kto ma interes by polska zawsze dostawała w kość?

Poszukując odpowiedzi na te pytania, warto przytoczyć przykład z Gwatemali. Zapoczątkowane reformy  społeczne i dążenie do rozwoju demokracji przez Juana Jose Arevalo (1945 – 1950) i Jacobo Arbenza (1951 – 1954) były sprzeczne z interesami amerykańskiej korporacji United Fruit Company, zatem CIA sprowokowała zagrożenie komunistyczne doprowadzając do upadku zapoczątkowanych reform.

Obecna wojna w Iranie pokazała słabość armii amerykańskiej. Największa armia świata nie była w stanie zabezpieczyć swoich sojuszników przed asymetrycznymi uderzeniami dronów irańskich. Ukraina wykorzystała tą sytuację dostrzegają w porę słabość USA z jej dziurawą tarczą. Ukraina zaoferowała wsparcie i technologię w organizacji ochrony i obrony rafinerii przed dronami krajom położonym blisko Iranu.

W tej grze są trzy elementy: pierwszy – Ukraina oferuje technologię ochrony przed dronami, której USA nie dostarczyła swoim sojusznikom Bliskiego Wschodu. Po drugie –niezależność polityczna, bo państwa arabskie prowadzą własną grę, a Ukraina zobaczyła że dogadywanie się z nimi jest znacznie skuteczniejsze niż poleganie na kaprysach Trumpa. Po trzecie – w świecie arabskim rosyjskie aktywa są ogromne, więc współpracując z krajami Zatoki, Ukraina ma możliwość uderzenia w finanse Rosji, gdzie amerykanie nie bardzo interweniują.

W tej walce nie ma miejsca na wahanie – jeśli jest szansa na osłabienie Rosji, Ukraina to robi. Istotą jest to, że w świecie arabskim deklaracje o strategicznym partnerstwie nie znaczą nic, jeśli nie stoją za tym twarde interesy.

W strategii rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego RP 2022 zapisano: „Bezpieczeństwo Europy determinowane będzie przez cztery główne czynniki: NATO, Unię Europejską, strategiczną obecność USA na kontynencie europejskim oraz relacje z Rosją. Istotne jest, by ewolucja bezpieczeństwa w Europie sprzyjała spójności i solidarności oraz rozwojowi zdolności obronnych NATO i UE, a nie obniżeniu poziomu ambicji państw członkowskich w tej mierze. Utrzymanie adekwatnego poziomu zdolności obronnych oraz wola polityczna do realizacji zobowiązań z dziedziny bezpieczeństwa będą zapobiegały organizacji procesów bezpieczeństwa według kryteriów różnych prędkości.”[34]

Z powyższych założeń w trzeciej dekadzie XXI wieku redefinicji wymaga „strategiczna obecność USA na kontynencie europejskim oraz relacje z Rosją”. 

I tu UE powinna zadać pytanie czy nie warto iść śladami i postawić na samodzielność organizacji systemu obrony przed Rosją, a nie liczyć na tzw. „przyjaźń transatlantycką” z której wynikają same problemy i straty dla UE. Warto pamiętać, że pod wpływem postępu technicznego w znacznej mierze kształtują się też przemiany międzynarodowej konkurencji. Chodzi o dokonujące się zmiany w zakresie popytu i podaży, a także warunków i sposobów działania przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym. Sprzyjają temu liberalizacja gospodarek narodowych oraz ich otwieranie się na przepływy dóbr i usług, kapitału i pracy.

płk w st. spocz. dr inż. Witold Stefan Moczulski


[1] Zob. Gazeta Prawna, nr 238, piątek – niedziela 7-9 grudnia 2007 r., Zanika podział świata na Północ i Południe, ale pojawia się nowy; Project Sydicate/Europe’s Word, 2007; www.project-syndicate.org; www.europesworld.org.

[2] Sun Tzu: Sztuka wojny, Wydawnictwo Przedświt, Warszawa 1994, s.17.

[3]Sun Wu, Sun Bin; Sztuka wojny, strategie, taktyki i fortele wojenne, wyd. SBM Sp. z o.o., Warszawa 2022, s. 29.

[4]Źródło: F. Wiliam Engdahl, GlobalResearch, dostęp, 18 października 2020, https://tinyurl.com/y5weutp9)

[5]M.A. Piotrowski, Konflikt nigdy nie jest prosty: amerykańska teoria i doktryna wojen oraz przeciwników hybrydowych, „Sprawy Międzynarodowe” 2015, nr 2, s. 8.

[6]G. Friedman; Następna Dekada, gdzie byliśmy i dokąd zmierzamy, wydawnictwo Literackie 2012, wydanie pierwsze, s. 7.

[7]Tamże, s. 12.

[8]Michael Parenti; Afganistan, AnotherUntold Story, (Afganistan – kolejna nieopowiedziana historia), Global Reaserch, 4 grudnia 2008, www.globalreaserch.ca/index.php?context=va&aid=11279.

[9]Oleg Kalugin; „How. We InvadedAfghanistan”(„Jak najechaliśmy Afganistan”), Foregein Policy, 11 grudnia 2009, www. Foreignpolicy.com/articles/2009/12/11/how_we_invanted_afghanistan.

[10]Peter Dale Scot; The Road to 9/11;Wealth, Empire, and the Future of America (droga do11 września – bogactwo, imperium i przyszłość Ameryki) Univesity of California Press, 2007, s.78.

[11]Tamże; s. 122.

[12]Tamże; s.123.

[13]Le NouvelObservateur (Francja), 15-21 stycznia 1998, s. 76, www.ucc.ie/accad/appsoc/tmp_store/mia/Library/history/Afganistan/archive/brzeziński/1998/interview.htm.

[14]Tamże;

[15]G. Friedman; Następna Dekada, gdzie byliśmy i dokąd zmierzamy, wydawnictwo Literackie 2012, wydanie pierwsze, s. 15.

[16]S. Sierakowski; Ktoś ten kryzys nakręca; Newsweek 33/2026 10-16.08.26 s.19.

[17]B. Zakrzewski; Elementy wojny handlowo – gospodarczej w latach 1939 – 1945, [w] Współczesna wojna handlowo – gospodarcza, pr. zb. pod redakcją J. Płaczka, Warszawa 2015, s. 41-65.

[18] C. Weinberger, P. Schweizer; 1998, 1999, 2003, 2006 następna wojna światowa, wyd. SŁÓWKO, Warszawa 1999, wyd. II poprawione, ISBN83-87834-01-7, s. 14.

[19]Tamże; s. 16.

[20]Tamże, s.19-20.

[21] P. Milewski; Ameryka zbroi świat, Newsweek 32/2026 3-9.08 s.64.

[22] Sun Wu, Sun Bin; Sztuka wojny, strategie, taktyki i fortele wojenne, wyd. SBM Sp. z o.o., Warszawa 2022, s.143 -144.

[23] 40 letni weteran Gwardii Narodowej ze stopniem majora, bez doświadczenia w kierowaniu jakąkolwiek cywilną organizacją. Coraz częściej pod adresem Hegsetha pada epitet losse cannon, co można przetłumaczyć jako człowiek nieobliczalny, zagrażający otoczeniu, dosłownie: luźna armata. Reklamowany jako reformator który ukróci biurokrację 

[24] Zob. T. Zalewski, Luźna armata, Polityka nr 38 (3582), 16.09-22.09. 2026, s. 46-48.

[25] Curtis Guy Yarvin (ur. 1973), znany też jako Mencius Moldbug – amerykański bloger i programista o skrajnie prawicowych poglądach. Jest znany, wraz z filozofem Nick Landem, z założenia antyegalitarnego i antydemokratycznego ruchu filozoficznego neoreakcyjnego (NRx) czasem zwanego ciemne oświecenie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Curtis_Yarvin

[26] CEO to skrót od angielskiego terminu Chief Executive Officer. Po polsku oznacza to dyrektora generalnego, prezesa zarządu lub dyrektora zarządzającego. Jest to najwyższe stanowisko w firmie, odpowiadające za strategiczne decyzje i działalność całej firmy.

[27] A. Roussi, E. Marzolf, A. Schlung: Trudny odwyk od Palantiru, Newsweek, 33/2026 10-16.08.26, s. 62.

[28] Tamże, s. 64.

[29] Tamże, s. 63.

[30] Michał Gąsior; dziennikarz wirtualnej polski, https://wiadomosci.wp.pl/rewolucja-motyla-trump-jd-vance-i-plan-ktory-ma-zmienic-ameryke-na-zawsze-7139380300880736a

[31] Na podst.: CBS,ABC, MS NOW, The Rockaway Times, kustomsignals.com [w] Angora, Nr 38 (1892), Rok XXXVII 20 września 2026 r., Dzień który trwa do dziś, s. 75. 

[32]Na podst: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-baltyk-przyszlosc-europy-autorstwa-olivera-moodyego/

[33] Maciej Nowicki; Na dworze Trumpa, Newsweek, 6/2025, 3-9. 02.25,  s. 62. (wywiad z Ericą Frantz, prof. nauk politycznych amerykańska politolog).

[34] „Strategia rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej 2022, s.20.V 1.2